Recenzja „Skin doctor: biblia zdrowej cery” Izabeli Lenartowicz

with Brak komentarzy

Skąd możesz wiedzieć czy warto poświęcić swój czas i pieniądze na lekturę książki, zwłaszcza gdy nie jesteś ekspertką w danej dziedzinie? Tak jak napisałam już we wpisie dotyczącym recenzji książki „Rytuał gejszy. Japoński sekret promiennej cery” autorstwa Victorii Tsai (KLIK!) ostatnimi czasy wpadłam na kilka nowości wydawniczych na temat urody, troski o skórę i jej pielęgnacji i pomyślałam, że podzielę się z Wami ich oceną. Tym razem także przychodzę Ci z pomocą – w tym wpisie podzielę się z Tobą szczegółową recenzją książki „Skin doctor: biblia zdrowej cery” Izabeli Lenartowicz. Po przeczytaniu recenzji będziesz wiedziała czy to pozycja dla Ciebie 😉

skin_doctor_okladka

Co obiecuje wydawca?

Wydawca zapewnia, że w książce zawarty jest skuteczny program walki z powszechnymi problemami skóry – między innym z AZS, trądzikiem, przebarwieniami, cerą naczynkową. Dodatkowo autorka pochyla się nad problemem skóry męskiej, probiotykami, wpływem diety i psychiki na skórę.

Co sprawiło, że sięgnęłam po „Skin doctor: biblia zdrowej cery”?

Po pierwsze – autorką jest lekarz dermatolog, a więc, jakby nie patrzeć, specjalista w dziedzinie zdrowia skóry. Chwytliwe teksty typu „światowej sławy lekarz” co prawda na mnie nie działają, ale sam fakt, że ktoś leczy skórę pozwoliły mi mieć nadzieję, że będzie to pozycja na wysokim poziomie, bez błędów merytorycznych. Dodatkowo „biblia” – samo to stwierdzenie to obietnica całości, pełni, kompletnej wiedzy na temat pielęgnacji. Oczekiwałam więc, że w tej pozycji znajdę WSZYSTKO, co pomoże mi zadbać o moją skórę. Nie będę ukrywała – oczekiwania do pozycji miałam bardzo duże.

Kim jest autorka?

Izabela Lenartowicz to lekarz dermatolog. Ukończyła studia na Śląskiej Akademii Medycznej, a potem kształciła się w Podyplomowej Szkoły Medycyny Estetycznej przy Polskim Towarzystwie Lekarskim. Prowadzi swoją własną klinikę medycyny estetycznej Med Estetica w Katowicach, a na portalu znanylekarz.pl może pochwalić się samymi pochlebnymi opiniami. Czy to autorka godna samej BIBLII zdrowej cery?

Oprawa graficzna

Podobnie jak przy „Rytuałach gejszy” mamy do czynienia z książką w różowiuchnej twardej oprawie. Zastanawiam się czy faktycznie nie da się wypuścić książki na temat urodowy w innej barwie niż pastelowy różyk? 😉 Środek jest estetyczny – delikatne kolory okraszają tekst, a sam układ treści jest bardzo czytelny. Co jakiś czas tekst przedzielony jest grafiką bądź kolorowym cytatem.

 skin_doctor_cytat

Co znajdziemy w książce?

Na samym początku znajdziemy krótkie opinie pacjentów o autorce, potem już możemy zapoznać się ze spisem treści, który wygląda imponująco – od starzenia skóry, poprzez różne jej rodzaje, najczęstsze przypadłości, informacje na temat wpływu psychiki i stylu życia na skórę, a na koniec informacje o zabiegach dostępnych w gabinetach medycyny estetycznej.

Ale po kolei…

Początkowe porady nie wnoszą za wiele do wiedzy osoby, która co nieco na temat pielęgnacji wie – nawilżaj skórę, dbaj o oczy, stosuj kremy z filtrem. Nie są to żadne odkrywcze porady, ale jeśli potraktujemy je jako start dla laika, to mogą być sensowne.

Kolejny rozdział – pielęgnacja dla leniwych – znów, jest to minimum, więc i tutaj pani doktor niczym nas nie zaskoczy – oczyszczaj, tonizuj, pij dużo wody i rzuć wreszcie te papierosy 😉 Jesteśmy więc na 40 stronie z ponad 300 i na razie nic ponad wiedzę ogólną się w książce nie pojawiło.

Kolejny rozdział traktuje o starzeniu skóry. Jest on poprawny, ale pozostawiający duży niedosyt. To zaledwie 6 stron rozbitego tekstu. Dla mnie jest to zdecydowanie za mało i przyznam, że zaczęłam się w tym momencie już nudzić pozycją, jednak dalej czekałam na świetnie rozpisany program pielęgnacji dla poszczególnych rodzajów skóry. Chyba tylko to, oraz rozdział o zabiegach medycyny estetycznej, trzymało mnie jeszcze kurczowo przy tej pozycji. 

medest

Rodzaje skóry

Autorka wyróżnia 7 rodzajów skór – normalną, suchą, tłustą, wrażliwą, dojrzałą, naczyniową i męską. Rodzaje skór są opisane krótko – dla mnie znowu pozostał niedosyt i zawód. Plus dla autorki za wspomnienie w rozdziale o skórze suchej problemu skóry odwodnionej i odtłuszczonej, także za osobny rozdział o pielęgnacji skóry mężczyzn. Daję za to ogromny minus za definicję dermokosmetyków. Według autorki kosmetyki tego typu oprócz działania pielęgnacyjnego również… LECZĄ! Jest to fatalny błąd – kosmetyk z samej definicji nie służy leczeniu. Owszem, w terapii AZS czy trądziku lekarze bardzo często polecają odpowiednie kosmetyki wspomagająco, ale umówmy się – kosmetyki skórę pielęgnują, a leki leczą. W ustach lekarza ten błąd jest naprawdę kardynalny. Do tego, dziewczyny i chłopaki, raz na zawsze, zapamiętajmy – sama nazwa kosmoceutyk czy dermokosmetyk to tylko chwyt marketingowy! Nie mówi nam nic o składzie kosmetyku i nie gwarantuje efektów! Na dzień dzisiejszy nie istnieje prawo regulujące użycie tych definicji i pani doktor powinna o tym wiedzieć…

Najczęstsze przypadłości skóry

Pani Izabela wymienia jako częste przypadłości skóry: odwodnienie, zwiotczenie, przebarwienia, trądzik młodzieńczy, trądzik różowaty, AZS, pokrótce opisuje także inne częste choroby skóry (łuszczyca, bielactwo).

Plus za czytelność – autorka po opisie każdego problemu stworzyła podrozdziały Mity i Fakty. Podobał mi się rozdział o przebarwieniach – krótki, ale zwięzły i na temat. Autorka zwróciła uwagę na typy przebarwień, przyczyny i sposoby radzenia sobie z tym kłopotem. Jednak, także tutaj dodam nieco dziegciu do beczki miodu – wspomina ona o hydrochinonie – wybielającej substancji, którą określa jako nie prowadzącą do odbarwień skóry. Prawda jest taka, że wraz z użyciem tej substancji istnieje ryzyko ochronozy – ciemnych przebarwień w miejscu zastosowania produktu. Jest to reakcja rzadka, ale może wystąpić.

piegi

Byłam arcyciekawa rozdziału o skórze trądzikowej. Został napisany naprawdę dobrze! Plus wędruje za podzielenie trądziku na pospolity i hormonalny i wyróżnienie trądziku hormonalnego androgennego i estrogennego. W książce wspomniano też o leczeniu trądziku i o zabiegach. W tym przypadku i w przypadku rozdziałów o AZS i trądziku różowatym, widać, że autorka zna się na temacie i potrafi opowiedzieć o tych przypadłościach w sposób przyjazny laikowi. Prawdopodobnie pani doktor często przyjmuje pacjentów z tymi przypadłościami.

Rozdział na temat innych chorób potraktowany jest bardzo po macoszemu – opisy są króciutkie, z niego właściwie niewiele się dowiemy. Dodatkowo, co ciekawe, pani Izabela potraktowała rozstępy jako chorobę. Hmmm…

Psychika, styl życia

Oba rozdziały podsumuję w jednym akapicie. O ile jeszcze w rozdziale o psychice wspomniano o psychodermatozach, a nie silono się na para-psychologiczne porady w stylu: „zmień myślenie, a skóra ci się odpłaci”, to rozdział o stylu życia nie wnosi nic rewolucyjnego. Sen, stres, zanieczyszczenia powietrza, dieta, papierosy, alkohol – te tematy mielone są jak mantra w czasopismach kobiecych i na wielu portalach internetowych. Rozdział bardzo lapidarny i dla mnie niepotrzebny, choć rozumiem, że pozycja pretendująca do miana Biblii musiała zawrzeć też kilka informacji na ten temat. Informacji jest jednak dosłownie kilka – liczyłam na porady poparte naukowo, łączące dietę z kondycją skóry, a otrzymałam medialną papkę.

Polecane zabiegi

Ten rozdział faktycznie mnie zaciekawił. Szkoda, że dopiero na końcu 😉 Nie jestem specem jeśli chodzi o najnowsze techniki, takie jak PUVA, Plasma IQ, Pelleve, dlatego czytałam go zainteresowana i uważam, że informacje były przedstawione zwięźle i konkretnie. Jeśli chodzi o podrozdział o peelingach kwasowych, to jest on dobrym podsumowaniem dostępnych w gabinetach możliwości. Myślę, że osoba, która nie jest mocno zaznajomiona z możliwościami gabinetów, złuszczaniem kwasami i medycyną estetyczną znajdzie tu coś dla siebie.

Co wyniosłam z tej pozycji?

Na pewno zaciekawienie do zabiegów medycyny estetycznej. Nie ukrywam – nie jest to mój konik i prócz powszechnych zabiegów właściwie jak dotąd nie interesowałam się maszynerią dostępną u lekarzy medycyny estetycznej. Jest to ciekawy temat i możliwe, że w przyszłości postaram się go zgłębić.

Ogólna ocena

skin_doctor_ocena

Książka to zbiór zwięzłych podsumowań na różne tematy dotyczące skóry. Cóż, marketing i hasła „światowej sławy specjalista”, „biblia zdrowej cery” sprawiły, że miałam dużo wyższe oczekiwania do tej pozycji. Nie spełniła moich oczekiwań, ale dla kogoś, kto dopiero zaczyna przygodę z pielęgnacją i kosmetyką to dobra bazowa pozycja przedstawiająca skrótowo panoramę problemu. Jeśli co nieco już wiesz, dbasz świadomie o skórę, wiesz, że warto stosować SPF, nawilżać skórę, wiesz czym się różnią potrzeby poszczególnych rodzajów skór, to ta pozycja raczej nie wprowadzi do Twojego życia rewolucji. Dodatkowo na ponad 300 stron tracimy dużo treści na obrazki i hmmm… „motywujące” cytaty na temat urody. Jest to pozycja na pewno lepsza od ocenionej „Rytuał gejsz. Japoński sekret promiennej cery”  (KLIK) ale nadal uważam, że marketing wyprzedził wartość merytoryczną o głowę. Zdarzały się też błędy, jak choćby z definicją dermokosmetyku, czy kolejnością nakładania kremu z SPF (według autorki nakładamy go przed kremem nawilżającym, a jest to błąd – SPF nakładany jest na koniec pielęgnacji). Jako, że to pozycja pisana przez specjalistkę, to myślę, że autorka mogła dać z siebie więcej, a wygląda to tak, jakby książka bazowała na marce osoby autorki.Co trzeba oddać autorce, to fakt, że pozycja, co prawda lakonicznie, ale jednak, opisała większość zagadnień dotyczących skóry, które mogą interesować czytelnika. 

Jestem ciekawa jaka jest Twoja opinia! Kto już przeczytał? Kto ma taki zamiar? A może są inne pozycje, które uważasz za godne polecenia (lub nie)? Śmiało, podziel się w komentarzu 🙂